Skip to main content

Lato to czas, kiedy wiele pytań w HR pojawia się trochę częściej niż zwykle. Urlopy, nieobecności, zastępstwa, granice dostępności czy powroty do pracy – pracownicy pytają, a HR szuka odpowiedzi, które z jednej strony są zgodne z przepisami, a z drugiej odpowiadają na realne potrzeby organizacji.

Po letnich pytaniach pracowników wracamy więc do naszego cyklu „Wercom pyta – eksperci odpowiadają” i ponownie oddajemy głos ekspertom.

W tym wydaniu przyglądamy się tematowi, który w ostatnich miesiącach budzi coraz więcej pytań czyli nowym uprawnieniom Państwowej Inspekcji Pracy i ich wpływowi na współpracę w modelu B2B. Czy nowe przepisy oznaczają koniec B2B? Jak rozpoznać sytuację, w której kontrakt zaczyna przypominać stosunek pracy? Na co powinien zwrócić uwagę HR, a na co managerowie, którzy na co dzień zarządzają osobami współpracującymi na kontraktach?

Zaproszeni przez nas eksperci patrzą na ten temat z różnych perspektyw – prawnej, HR-owej i biznesowej. Mówią nie tylko o samych zapisach umów, ale przede wszystkim o tym, jak współpraca wygląda w praktyce, jakie sygnały powinny wzbudzić czujność i co organizacje mogą zrobić już dziś, aby lepiej przygotować się na zmieniające się zasady.

Bo w przypadku B2B coraz wyraźniej widać, że nie wystarczy to, co zapisano na papierze. Znaczenie ma również to, jak wygląda codzienna współpraca.

Cykl prowadzi Magdalena Król – mentorka, trenerka, coach i prelegentka, właścicielka firmy Queen Solutions, w której wspiera organizacje i ludzi w rozwoju opartym na wartościach.

Zapraszamy do kolejnego wydania „Wercom pyta – eksperci odpowiadają”

Koniec fikcyjnego B2B. Jak HR może przygotować firmę na kontrolę PIP?

 

Magdalena Król

Mentorka, Trenerka, Coach, Prelegentka
Właścicielka firmy Queen Solutions, gdzie wspiera organizacje i ludzi w rozwoju – tym prawdziwym, głębokim opartym na wartościach.

Są takie zmiany w prawie pracy, przy których HR nie potrzebuje paniki.

Potrzebuje jasności.

A nowe uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy dotyczące weryfikowania umów cywilnoprawnych i kontraktów B2B zdecydowanie należą do tej kategorii.

Bo wbrew temu, co czasem słychać w kuluarach, nie chodzi o to, że B2B nagle znika z rynku. Nie chodzi też o to, że każda współpraca z osobą prowadzącą działalność gospodarczą automatycznie stanie się umową o pracę. Chodzi o coś znacznie ważniejszego.

O koniec udawania tam, gdzie na papierze mamy relację dwóch niezależnych podmiotów, a w praktyce: codzienne polecenia, stałe godziny, pracę pod nadzorem, brak realnej samodzielności i model działania, który coraz bardziej przypomina etat, tylko bez ochrony wynikającej z Kodeksu pracy.

I właśnie dlatego ten temat jest tak ważny dla HR, Kadr, Płac, zarządów i managerów.

Bo ryzyko nie zaczyna się w dniu kontroli.

Czytaj dalej

Paulina Piechota

People & Culture Lead | HR Business Partner | gościnna wykładowczyni Uniwersytetu Jagiellońskiego | ekspertka HR, kultury organizacyjnej i relacji pracowniczych

Czy nowe uprawnienia PIP oznaczają realny koniec B2B, czy raczej koniec fikcyjnego samozatrudnienia? Jak spokojnie wytłumaczyć tę różnicę zarządowi i managerom?

Nowe uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy nie oznaczają końca współpracy B2B. Oznaczają natomiast, że firmy powinny uważniej przyjrzeć się temu, jak takie współprace funkcjonują w praktyce.

Z perspektywy HR najważniejsze jest to, że o charakterze współpracy nie decyduje wyłącznie nazwa umowy, ale przede wszystkim sposób, w jaki jest ona realizowana na co dzień. Od 8 lipca 2026 r. PIP ma szersze możliwości reagowania w sytuacjach, w których umowa cywilnoprawna została zastosowana w warunkach odpowiadających stosunkowi pracy. Jednocześnie sama reforma nie oznacza, że każda umowa B2B staje się ryzykowna. Problemem nie jest B2B jako forma współpracy, ale sytuacja, w której formalnie mamy przedsiębiorcę, a organizacyjnie funkcjonujemy tak, jakby był pracownikiem.

Na co HR powinien zwrócić uwagę?

Pierwszym sygnałem ostrzegawczym jest podporządkowanie. Jeżeli osoba na B2B ma z góry określone godziny pracy, obowiązkową obecność w konkretnym miejscu, wykonuje bieżące polecenia przełożonego i nie ma realnej swobody organizowania swojej pracy, warto przyjrzeć się takiej relacji bliżej.

Czytaj dalej

Paweł Ziółkowski

prawnik, trener, publicysta, konsultant

Po czym w praktyce poznać, że kontrakt B2B zaczyna niebezpiecznie przypominać umowę o pracę? Jakie sygnały powinny zapalić HR-owi czerwoną lampkę?

Z jednej strony kontrakt B2B jest w pełni legalną formą współpracy, która zabezpiecza nas przed nadmiernymi obciążeniami podatkowo-składkowymi. Z drugiej – od czasu reformy PIP – to możliwość, która rodzi niebezpieczeństwo przekształcenia decyzją w umowę o pracę.

Na pewno decydująca nie jest nazwa umowy. W praktyce liczy się przede wszystkim to, jak współpraca wygląda na co dzień. I właśnie codzienność i zasady współpracy to to, co może wskazywać na etat.

Pierwsza czerwona lampka zapala się wtedy, gdy przedsiębiorca świadczy usługi osobiście, w określonych godzinach i miejscu, pod bieżącym kierownictwem firmy. A jak jeszcze dostaje pracownicze benefity i ma stanowisko – lampka przekształca się w latarnię. Oczywiście każda sytuacja jest inna, a niektóre usługi determinują miejsce i czas ich wykonania.

Kolejnym sygnałem jest brak rzeczywistej swobody organizacji pracy. Przedsiębiorca powinien co do zasady sam decydować, w jaki sposób i kiedy realizuje powierzone zadania – przynajmniej w teorii, bo w praktyce wszystko zależy ponownie od rodzaju świadczonych usług. Jeżeli firma narzuca mu szczegółowy sposób wykonywania pracy, kontroluje godziny rozpoczęcia i zakończenia oraz rozlicza obecność, konstrukcja współpracy może zbliżać się do stosunku pracy.

Czytaj dalej

Małgorzata Lewandowska

Adwokat dla Biznesu, Mistrzyni Linkedin by Forbes Woman Poska, Obsługa prawna Spółek i JDG

Co PIP będzie brała pod uwagę przy ocenie, czy dana współpraca jest rzeczywiście B2B, czy ukrytym stosunkiem pracy? (Jakie elementy mają największe znaczenie: podporządkowanie, czas pracy, miejsce pracy, sposób rozliczania, wyłączność, narzędzia?)

O kwalifikacji współpracy nie zdecyduje nazwa umowy, wpis w CEIDG ani treść faktury. Dla Państwowej Inspekcji Pracy kluczowe będzie to, jak relacja wygląda w codziennym wykonywaniu zadań. Jeżeli w praktyce osoba prowadząca działalność funkcjonuje jak pracownik, kontrakt B2B może zostać uznany za ukryty stosunek pracy. Punktem wyjścia pozostaje art. 22 § 1 Kodeksu pracy. Stosunek pracy występuje wtedy, gdy praca jest wykonywana za wynagrodzeniem, osobiście, na rzecz i pod kierownictwem pracodawcy, w miejscu oraz czasie przez niego wyznaczonym. Nie jest jednak konieczne, aby wszystkie te elementy występowały z identycznym nasileniem. Inspekcja będzie oceniać całokształt współpracy, a nie pojedynczy zapis kontraktu.

Największe znaczenie ma podporządkowanie organizacyjne i kierownicze. Ryzyko zakwestionowania B2B rośnie, gdy firma nie tylko określa oczekiwany rezultat, lecz również na bieżąco wydaje polecenia co do sposobu wykonania zadań, kontroluje aktywność wykonawcy, rozlicza go z obecności lub wymaga uzyskania zgody na nieobecność. Przedsiębiorca realizujący usługę powinien co do zasady sam decydować, jak organizuje swoją pracę, oczywiście z uwzględnieniem uzgodnionych terminów i standardów jakości.

Istotny będzie również czas i miejsce świadczenia usług. Obowiązek stałej pracy od poniedziałku do piątku, w określonych godzinach, w siedzibie firmy lub w narzuconym środowisku zdalnym, z koniecznością ewidencjonowania godzin, może wskazywać na model pracowniczy. Samo uczestniczenie w spotkaniach zespołu czy konieczność dyspozycyjności w określonych porach nie przesądza jeszcze o etacie. Ważne jest jednak, czy wykonawca zachowuje realną swobodę w organizacji swojej pracy.

Czytaj dalej

Michał Walczak

Radca prawny, wspólnik WMS Legal

Jakie zapisy w umowach B2B wyglądają „bezpiecznie” tylko na papierze, ale w praktyce mogą nie obronić firmy, jeśli codzienna współpraca działa jak etat?

Umowy B2B przez lata były rozwiązaniem wygodnym dla obu Stron takiego kontraktu. W szczególności biorąc pod uwagę możliwość regulowania przez Zleceniobiorców podatków w inny, korzystniejszy w porównaniu do Umowy o Pracę sposób. Początkowo, tego typu umowy były zawierane na kształt umowy o świadczenie usług (art. 750 Kodeksu Cywilnego), w połączeniu z zapisami typowymi dla Umowy o Pracę (art. 22 Kodeksu Pracy). Właśnie te naleciałości Umowy o Pracę mogą stanowić problem z punktu widzenia kontroli Państwowej Inspekcji Pracy i nowych uprawnień organu.

Zmiana ustawy o PIP nadała Państwowej Inspekcji Pracy szereg uprawnień pozwalających na przekształcenie istniejącej umowy cywilnoprawnej, w Umowę o Pracę (art. 11 ustawy o PIP). Równie istotne, z punktu widzenia przedsiębiorców, wydaje się podwyższenie kar, które PIP w trakcie kontroli może nałożyć na pracodawcę/zleceniodawcę (art. 281 Kodeksu Pracy).

Niemniej, przedmiotowe zmiany Ustawy o PIP nie miały na celu wykluczenia takich umów z obiegu prawnego, a jedynie ich weryfikację oraz wykrycie tych, które faktycznie stanowią ukrytą Umowę o Pracę. Dla przedsiębiorców oznacza to jedno – warto zweryfikować nie tylko wzór umowy, ale również zasady współpracy obowiązujące w firmie.

Czytaj dalej

Joanna Gawlik-Dziadoń

ICC coach, HRBP

Czy samo podpisanie dobrze napisanej umowy B2B wystarczy, jeśli manager codziennie zarządza współpracownikiem jak pracownikiem? Jak edukować liderów, żeby nie tworzyli ryzyka swoim stylem współpracy?

Oczywiście sama umowa, nawet dobrze napisana nie chroni firmy, jeśli faktyczny sposób współpracy nosi znamiona stosunku pracy. To najważniejsza rzecz, którą powinni wiedzieć liderzy: o kwalifikacji umowy decyduje sposób jej faktycznego wykonywania, nie sama jej konstrukcja. PIP będzie sprawdzał, jak w praktyce wygląda praca kontraktora na B2B.

Przygotowując liderów zaczynamy od najważniejszego pytania: „Czy traktujesz tę osobę jako eksperta rozliczanego z rezultatu czy jako pracownika rozliczanego z obecności i dostępności?”

Co to oznacza w praktyce?

Czytaj dalej

Małgorzata Marzec

Strategiczny HR | Kadry, płace i legalizacja zatrudnienia | Leadership & HR systems | Certyfikowany hipnoterapeuta – praktyk.

Co może oznaczać dla firmy decyzja PIP o stwierdzeniu istnienia stosunku pracy? Jakie konsekwencje mogą pojawić się w obszarze płac, ZUS, podatków, urlopów, czasu pracy i dokumentacji pracowniczej?

ELASTYCZNOŚĆ NIE ZNIKNIE. ZMIENI ADRES.

Działam w branży agencyjnej, dlatego prognozuję: pierwsze zauważalne ruchy w stronę pracy tymczasowej zobaczymy już w I kwartale, a wyraźniejszy trend – najpóźniej do połowy 2027. Nie z nagłej miłości do agencji, lecz z niegasnącej potrzeby elastyczności w rzeczywistości, w której bezpieczna przestrzeń dla zleceń i kontraktów B2B wyraźnie się skurczyła. Mówię o tym w branży od początku roku i nadal obstawiam ten sam scenariusz.

Co ma z tym wspólnego decyzja PIP o stwierdzeniu istnienia stosunku pracy? Całkiem sporo. To nie tylko zmiana nazwy umowy. Od dnia decyzji trzeba na nowo poukładać całą relację z człowiekiem, który jeszcze chwilę wcześniej formalnie pracownikiem nie był. Skutki mogą sięgnąć również okresu wcześniejszego (w teorii potrzeba do tego wyroku sądu, w praktyce ZUS może samodzielnie zbadać wcześniejszy tytuł ubezpieczeniowy, a KAS rozliczenia podatkowe). Jedna kontrola może więc otworzyć kilka kolejnych drzwi. Najpierw trzeba przeliczyć pieniądze: składki, minimalne wynagrodzenie, nadgodziny, nocki, niedziele i święta, chorobowe, płatne nieobecności oraz ekwiwalenty urlopowe. Potem ZUS i podatki: nowe zgłoszenie i tytuł, korekty, dokumenty rozliczeniowe oraz zaliczki na PIT. Następnie cała reszta, bo etat to nie tylko płaca i składki: czas pracy i odpoczynki, urlopy, akta osobowe, badania, BHP i ocena ryzyka. Przy działaniu wstecz części tych obowiązków nie da się odtworzyć. Nie można wysłać pracownika na badania wstępne przed pracą, którą już wykonał.

Czytaj dalej

Zapraszamy do kontaktu!

Jesteśmy do Państwa dyspozycji od poniedziałku do piątku, w godz. od 8:00 do 16:00.

61 868 22 08

biuro@wercom.pl

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się do naszego newslettera i otrzymuj najnowsze treści prosto na maila.